Uwaga! Bieganie górskie wkręca, ała!
III Kalenica Półmaraton, BielawaPo biegu na górę Jawornik zdecydowałam się na wzięcie udziału w kolejnym, drugim w moim życiu półmaratonie górskim. Tym razem aż w pięcioosobowej ekipie (w tym dwoje kibiców) wybraliśmy się do Bielawy, która położona jest w Górach Swoich. Biegacze w Bielawie do wyboru mieli trzy, ambitne dystanse: 12 km (Bielawska Dziesiątka), półmaraton (Kalenica Półmaraton) oraz bieg na dystansie ultra (Ultra Sowa). Ten ostatni to bieg na dystansie ponad 50 kilometrów - dla mnie to absolutna rzeźnia, przynajmniej jak na razie! Oczywiście ktokolwiek tego dnia zdecydował się na którykolwiek z tych dystansów zasługuje na szacunek.
Głównym organizatorem tych biegów jest RUNNER’s SUPER BIEG, który w tym roku przygotował dla biegaczy jeszcze 5 innych biegów górskich w: Polanicy Zdrój, Szklarskiej Porębie, Wiśle, Wałbrzychu i Świeradowie Zdroju. W trzech ostatnich miejscowościach biegi dopiero się odbędą. Czy wezmę w nich udział? Na dzień dzisiejszy moje mięśnie nóg wołają stanowcze: „NIE!”.
Jedno mogę przyznać - organizatorom też należy się ogromny szacunek. Mega koszulka w pakiecie startowym (a ja wybredna jestem pod tym względem!), bardzo dobrze oznaczona trasa (bo ja z kompasem mam niewiele wspólnego!), okolice miejsca startu i mety bardzo atrakcyjne i dobrze przygotowane.
Jedyny mały minus… na mecie zabrakło medali. W zamian uhonorowano mnie medalem z dystansu ultra. Oczywiście był fajniejszy, ale… niezasłużony. Przez chwilę mogłam co prawda pokrzyczeć, że: „Jestem ultrasem! Jestem ultrasem!”. Ale… to nie czas by tak się nazywać.
Razem z tatą i moim sąsiadem Łukaszem, zdecydowaliśmy się na przebiegnięcie dystansu półmaratonu. Naszym zadaniem było wbiegnięcie na szczyt góry Kalenica, której wysokość wynosi 964 m n.p.m. Jak wyglądała droga na szczyt? Ponad 12 kilometrów pod górę! Czy było ciężko? Było! Bardzo, bardzo, bardzo! Czy na szczycie były piękne widoki? Pewnie tak, ale pod warunkiem, że weszło się na znajdującą się tam wieżę widokową. Czy ktoś z biegnących był z tego faktu niepocieszony? Myślę, że nie. Każdy marzył przecież o zbiegu. A przynajmniej mam nadzieję, że nie byłam jedyna. Czy było warto tam być i ukończyć ten bieg? Oczywiście! Ała…moje mięśnie! Było ciężko, trudno, ale mocno satysfakcjonująco! Naprawdę mocno! Naprawdę one bolą!
Nie był to mój debiut na tego typu terenie i dystansie. Wiedziałam czego mniej-więcej mogę się spodziewać. Zdecydowałam się na bieg w spokojniejszym tempie niż na poprzednim biegu górskim. Profil trasy był podobny. Nie chciałam, tym razem, zmordowana wbiegać na metę i regenerować się przez kolejne 3 dni. Półmaraton górski nie jest przecież od robienia życiówek czasowych. Można cieszyć się biegiem w naturalnych warunkach na świeżym, zdrowym powietrzu - a jako osoba mieszkająca w mieście bardzo to doceniam. Poza tym bieg na tego typu terenie traktowałam jako sprawdzenie mojej wytrzymałości. Na codzień biegam głównie na terenie płaskim. Oczywiście mimo tego, że starałam się oszczędzać był to dla mnie spory wysiłek. Ten bieg był też technicznie trudniejszy niż bieg na górę Jawornik. Czy całą trasą przebiegłam? Oczywiście że nie. W tego typu biegach marsz nie jest niczym nie na miejscu. Czasami po prostu nie da się inaczej.
Czy warto wziąć udział w takim biegu? Jasne, że tak! Chyba, że nie mieszkasz na parterze i musisz używać schodów, ała, przez kolejne trzy dni po tym biegu. Wtedy odpuść. A tak naprawdę…? Polecam go każdemu. Należy tylko z rozsądkiem wybrać dystans i dobrze dobrać tempo. Aby poczuć smaczek biegu górskiego wystarczy zmierzyć się z dystansem 10 km. Naprawdę to coś zupełnie innego niż bieganie na płaskim asfalcie.
Pora na zakończenie tego wpisu. Bateria w laptopie już prawie rozładowana, a po ładowarkę trzeba wstać i udać się kilka metrów. Nie chcę budzić swoich mięśni...
Jak wypadliśmy? Tato z czasem 2 godz. i 13 min. zajął 3. miejsce w swojej kategorii wiekowej. Na podium, zamiast pucharu, otrzymał identyczny jak na mecie ale w kolorze brązowym, medal. Dzięki temu miałam z kim wymienić mój medal z Ultra Sowy, który dostałam niesłusznie. Tato bardziej tego dnia na niego zasługiwał.
Łukasz na tym biegu wypadł również rewelacyjnie - tym bardziej że był to jego pierwszy oficjalny półmaraton (i odrazu górski!). Zameldował się z czasem 2 godz. 23 min. Ja uśmiechnięta wbiegłam na metę z czasem 2 godz. 39 min co pozwoliło mi zająć 23. miejsce na 45 startujących kobiet. Oczywiście wyniki nie były takie świetne gdyby nie dwójka naszych kibiców, którzy nam towarzyszyli. Dziękujemy Marzenie i Dominikowi!!!
Bielawa to nie tylko raj dla biegaczy. To również świetne miejsce dla rowerzystów MTB. Znajdują się tam górskie, specjalnie oznaczone dla tego typu sportu trasy. Po treningu można skorzystać z bogato wyposażonego odkrytego basenu, który położony jest niedaleko WakeParku Bielawa - idealnego dla całej rodziny.
Dlaczego bieganie jest fajne? Bo zdajesz sobie sprawę ile tak naprawdę masz mięśni. Szczególnie w nogach!
2018-07-23