Bieg z Policją już od dziewięciu lat odbywa się w Górze Śląskiej, zawsze w ostatnią sobotę sierpnia. Nazwa biegu nie jest przypadkowa bowiem w ramach biegu, wśród policjantów, rozgrywane są Mistrzostwa Polski Policjantów. Na to wydarzenie biegowe przyjeżdżają również niedoścignieni, świetni zawodnicy z Kenii.

Bieg z Policją jest biegiem ulicznym. Trasa licząca 10 kilometrów jest płaska i składa się z 4 pętli. W tym biegu miałam okazję pobiec po raz drugi.

Znałam już dokładnie trasę z poprzedniego roku. Wiedziałam co mnie czeka. Byłam ciekawa, czy i o ile uda mi się pobiec szybciej niż rok temu.

Jedną różnicą w stosunku do roku poprzedniego była pogoda. Rok temu było bardzo gorąco. W tym roku… kilka minut przed starem zaczął padać deszcz. Zrobiło się zimno, a na trasie biegu zaczęły pojawiać się kałuże. Na twarzach biegaczy nie było jednak zmartwienia. Mnie również tegoroczne warunki pogodowe nie przestraszyły, odpowiadały mi nawet bardziej niż zeszłoroczne. Punktualnie o godzinie 16 wystartowaliśmy.

Pierwsze dwie pętle biegu minęły dość szybko, najdłużej ciągnącym się okrążeniem było oczywiście to ostatnie. Bieganie pętli nie należy do najłatwiejszych, ani do najprzyjemniejszych. Trasa się ciągnie i dłuży, a nowych widoków nie przybywa. No chyba, że… nagle, podczas biegu, dostrzeże się znajome twarze. Tak było w moim przypadku. Kiedy kończyłam drugie okrążenie, a więc byłam w połowie dystansu, usłyszałam doping moich sąsiadów: Marzeny i Łukasza, którzy zdecydowali się przyjechać, by kibicować mi i mojemu tacie. To była mega niespodzianka! Dzięki za przybycie Kłoski!

Pisząc o Biegu z Policją ciężko nie wspomnieć o medalu. Jest nietypowy. Organizatorzy już rok temu zdecydowali, że będzie on składał się z trzech części. Pierwszą część można było otrzymać rok temu, a na ostatnią trzeba jeszcze rok zaczekać. Ja już dwie części mam, za rok również zamierzam wystartować w Górze, by skompletować ten medal. Będzie to niewątpliwie największe trofeum na mojej medalowej ścianie.

Tego samego dnia, kilka godzin przed przybyciem do Góry Śląskiej, biegłam razem z tatą i Łukaszem, na Biegu Oborygena w Obornikach Śląskich - również na dystansie 10 kilometrów. Tak, decyzja o wzięciu udziału w dwóch biegach tego samego dnia to istne szaleństwo! Rozłożyliśmy jednak, razem z tatą, siły i udało nam się ukończyć obydwa biegi. Bez żadnych kontuzji, a to ważne. Przyznaliśmy zgodnie, że łatwiej jest przebiec półmaraton ciągiem, niż rozbijać ten dystans na dwie, dość szybkie dziesiątki z kilkugodzinną przerwą między nimi.

Jak wypadliśmy? Najlepiej jest to porównać oczywiście z wynikami uzyskanymi rok temu. Mi udało się poprawić czas o 2 minuty i zakończyć bieg z wynikiem 49 minut i 6 sekund. Z kolei tato poprawił czas aż o 6 minut i ukończył bieg z czasem 43 minuty i 54 sekundy. Tato, jesteś niemożliwy!

Dlaczego bieganie jest fajne? Bo widok kibicujących sąsiadów jest bezcenny!

 

2018-08-30



Galeria zdjęć: